THCulture - Old Sub Culture

00:00 | 00:00 track 1 | 9
thculture-old-sub-culture
THCulture-Old Sub Culture

THCulture - Old Sub Culture

rozmiar pliku:: 50.98 MB · ilość pobrań: 412

zamów album

recorded & mixed at: 2014-2015 Canal666 Studio & BigBit Studio & SPAART Studio

recorded by: Yogi & Jacek Młodochowski

mixed by: Yogi

mastered by: Andrzej Karp & Michał Kosewski

produced by: Yogi

published by: Canal666

THCulture:

Yogi - voices, guitars, bass, rhythm, virtual instruments, loops, words

Żurek - drums, percussions, virtual instruments

Additional:

Sezon - voices, words

Agata Rybarczyk - voices

Krzysztof Hypnar - solo bass

Greg Hura - voices, words

Wiktor Żwikiewicz - words

słowa | lyrics

SIOSTRY

dwie siostry

Manipulacja i Propaganda

zbierają żniwo

za mało oglądacie telewizji

macie robić nie myśleć

niedługo zaczipujemy was jak psy

i nawet po godzinach

będzie wiadomo co robicie

skatalogowani

niebezpieczni!

zdatni do wykorzystania

i nieszkodliwi durnie

za drutem kolczastym

w ogrodzonym rezerwacie

tak

jak sobie zasłużyliście

a jak będziecie niegrzeczni

to się wam wyłączy mamonę

nic nie sprzedacie

nic nie kupicie

DELIRIUM

nasza enklawa ulegnie

padnie pod ciężarem szaleństwa

którym opasaliśmy nasz byt

niespełnieni spokojem trwania

neuroprzekaźniki jak jaźnią rozpasaną

tak opętaniem rażą systemy

klinika matka zamknęła podwoje

choć nikt nie puka tam po dawkę nadziei

sprzężenie zwrotne czyści przedpole

armia nie cofa się śmiercią otoczona

nie ma broni skutecznej na zmęczenie

na społeczną chorobę braku sensu istnienia

dożylne szpryce

i wizje do polizania

pod język

głowa w chmurach

i halucynogenach

a ciało?

a ciało tkwi w inwalidzkim wózku systemu

a ty zwiewny kochanku Seleny

nie szukaj tu nie ma tych co by chcieli

za późno ukryłeś się za pancerzem

spłoniesz jak reszta księżycowych dzieci

oni w powłoce ty w braku nadziei

MURY

to moje podanie

to mój wniosek o wydanie

uprawnienia do szaleństwa

dopuszczalna konsystencja

gniewu zgodnie z normą

zachowana

zona

ustalona dla tej twarzy natury

gdzie furia burzy i tworzy

wyłom

w granicach zamknięty

dla chwili wściekłości

namiętnej

szyderczym śmiechem

pieszczę mury miasta

i szabruję w umysłach

współosadzonych

gdy nakrywam do stołu

celebrować to piekło

nikt się nie dosiada

a każdy je tworzy

szczerzę zęby

wgryzam się w tętnice

pchające w strach

na klęczki przed obrazy

figury psychopatów

przenoszą wariatów

w wizję pod język

nie do polizania

wybrani cynicy

stwarzają pozory

na kurwie nadziei

masy lekko fruną

antagoniści

opluwają siebie

na ciebie ścierwo

nawet nie spluną

LITURGIA

według cudzych praw i zasad

w zaklętym kręgu

według cudzych praw i zasad

produkcji i konsumpcji

najbardziej nieświadomi tego

o czym najmocniej bywacie przekonani

pomysły innych ludzi

na to co macie robić i myśleć

są dla was

jak przeszczepy mózgu

religia towaru zaleca

przykazania dyrektyw mody

w domach odpornych na życie

telewizja sprzedaje marzenia

tożsamość towarowa

subkultur odzieżowych

bierne wchłanianie

gotowych marzeń

tyrania zegara

i taśmy produkcyjnej

maniakalna

liturgia towaru

KONTROLA

ulga zniewolenia

w ceremonii zadufania

podsycania własnego stosu

metodą wygaszania

w popiele przesytu swąd

niemrawo snuje się

rozdęte ego dogasa

już tylko płacz i pusty śmiech

destabilizacja

podporządkowanie

służalczość

numer porządkowy

dla podtrzymania chaosu cios w serce

dla zdrowia systemu przemilczanie

brak domysłów w otwartym buncie

wobec indywidualizmu

w szponach

w matni

jedwabiście techno logicznie

muskany wynalazca

patroszy się najnowszą

metodą ignorancji

zadufany we własnym

nieprawdopodobieństwie

siłą bezładu swobodnie

siłą bezładu swobodnie milknie

niepowołany

niewyobrażalnie żaden

pasożytniczy dumnie

zamienia bełkot w czyn

kontrola i jej brak

zaspokojenie i niesmak

NIKT

każdy musi być kimś

nikt nie jest nikim

nikt nie ufa nikomu

zdrada jest wszechobecna

kiedy dziecko się rodzi

nikt nie mówi mu kochaj

bo historia jest bezlitosna

i wymaga ofiar

to przetrwanie i zdobywanie

liczy się bez miłosierdzia

choć sen się nie ziścił

okazał się koszmarem

tam daleko stoi posąg

zbudowany z dogmatów

a ty masz być sługą

wszechobecnego kieratu

odrodzony na przemiał

KOD

przenicowanie

kod: maltretowanie beznamiętnością

dreszcze dezinformacji

fałszem faszerowanie

ultra krótkie milowe

kroki zadeptywania

miłosierne przemilczanie

ubezwłasnowolnienie

nijakość

jedynym urozmaiceniem

świeże rany rozdarte

batem samokontroli

skrupułów wobec stada

bezmiernie stłamszonego

w karkołomnej reinkarnacji

zdobywania tego co dane

za cenę

za cenę ograbienia

zagładzanie

kod: nieuleczalne zabliźnianie

roztrwonienie

kod: spustoszenie nasyceniem

dodatni skutek redukcji

triumfalne wycie syren

na jałowych skałach

wśród gładkiego bezmiaru

iluzoryczne nisze

odblaski minionego

w klątwie przetrwania

bezwzględnie splądrowane

tumult upodlenia

dla uświęcenia środków

niepokoju detonacji

krótkowzroczności kalkulowanej

dalekosiężnej perspektywy

zdezorientowania

potulnie przebiegle na szczeblach

mimochodem przeskakiwanych wybiegów

KREW

stąd nie ma ucieczki

wbijcie to sobie w łeb

a cała kasa idzie na to

żeby was trzymać za mordy

zawsze ten sam schemat

kłamstwa a później morderstwa

gdzie płynie ludzka krew

płyną z nią pieniądze

kiedyś klęcząc nad dołem

nie będziecie pytać za co?

bo będziecie dobrze wiedzieć

boście głosowali

CZŁOWIEK

teraz kłaniamy się wpół

nie popadamy w przesadę

ci co walą w globalny stół

uśmiechają się z pobłażaniem

wielkie wymieranie

odradzanie tożsamości

w zdewastowanym ogrodzie

straconym nie odzyskanym

tam gdzie beton pękł

zalepili go plastikiem

w krater nicości wsadzili sztandar

z napisem bądź nikim

żyjemy w samotności

w ohydnej zagładzie

tak jak powstał człowiek

tak się kładzie

SISTERS

Two sisters

Manipulation and Propaganda

Reap their harvest

You watch too little TV

You have to act not think

Soon we’ll chip you like dogs

And even after hours

We’ll know what you’re doing

Catalogued

Dangerous!

Suitable for abuse

Harmless fools

Behind barbed wire

In an enclosed reserve

Just

Like you deserve

And if you are naughty

We’ll have your mammon switched off

You’ll sell nothing

You’ll buy nothing

DELIRIUM

Our enclave will

Collapse under the burden of folly

We’ve bound our existence with

Unfulfilled by the peacefulness of lasting

Neurotransmitters smite systems

Both with the debauched self and possession

Mother-clinic closed the gateway shut

Nobody’s knocking for a dose of hope though

Feedback cleanses the foreground

The army does not withdraw surrounded by death

No weapon can fight exhaustion

The social illness of pointless existence

Intravenous shots

And visions to be licked

Sublingual

head in the clouds

and hallucinogens

how about the body?

The body is stuck in the system’s wheelchair

And you Selene’s airy lover

Don’t search here are no those who show willing

Too late you’ve hidden behind the armour

You’ll burn like the rest of moon children

They in their cover you out of lack of hope

WALLS

It is my application

It’s my motion to obtain

The right to madness

The allowable consistency

Of anger according to norm

Preserved

Zone

determined for this face of nature

where fury ruins and creates

the breakthrough

enclosed within the limits

for a moment of madness

passionate

with a derisive smile

I caress the walls of the city

And smuggle in the minds

Of fellow inmates

When I lay the table

To celebrate this hell

Nobody joins

But everyone creates it

I bare my teeth

Bite into the arteries

Forcing fear

On bended knees before pictures

Figures of psychopaths

Transport lunatics

Into a sublingual vision

Not to be licked

Chosen cynics

Create illusions

Based on the whore of hope

Masses fly lightly

Antagonists

Spit at each other

At you scum

Won’t even spit

LITURGY

According to others’ laws and rules

In an enchanted circle

According to others’ laws and rules

Of production and consumption

unaware most of what

you’re most strongly convinced of

other people’s ideas

what you should do or think

they are for you

like brain transplants

the religion of the product recommends

the commandments of fashion directives

in life-proof houses

TV sells dreams

Product identity

Of clothing subcultures

Passive absorption

Ready-made dreams

Tyranny of the clock

And the assembly line

Maniac

Liturgy of the commodity

CONTROL

The relief of enslavement

In the ceremony of self-righteousness

Feeding your own burning stake

By means of extinguishing

in the ashes of satiety the reek

sluggishly trails

overblown ego dies out

only cry and empty laugh

destabilisation

subordination

servility

serial number

to sustain chaos - a stab in the heart

for system’s health – concealment

lack of conjecture in an open rebellion

against individualism

in the clutches

in the snare

the silkenly techno logically

stroked inventor

guts himself with the cutting edge

method of ignorance

self-righteous in his

improbability

by force of inertia freely

by force of inertia freely grows quiet

undesirably

unbelievably no one

parasitically proudly

changes gibberish into action

control and its lack

satisfaction and disgust

NOBODY

Everybody has to be somebody

Nobody is not nobody

Nobody trusts nobody

Betrayal is omnipresent

When a child is born

Don’t say: you should love

‘cause history is ruthless

And requires sacrifices

It’s survival and conquest

It counts without mercy

The dream did not come true though

And turned out to be a nightmare

Over there is a monument

Erected from dogmas

And you should be the servant

Of the omnipresent treadmill

Reborn to be given up for milling

CODE

Radical revision

Code: maltreatment by indifference

Shivers of disinformation

Overfeeding with falsity

Ultra short quantum leaps

Trampling over

Merciful concealment

Incapacitation

Non-descriptness

The only variety

Fresh wounds torn

By the whip of self-control

Scruples about the herd

Boundlessly suppressed

In reckless reincarnation

Getting what’s given

For the price

For the price of looting

Food deprivation

Code: incurable cicatrisation

Wasting

Code: devastation by satiation

The positive result of reduction

Triumphant wailing of sirens

On barren rocks around

Smooth vastness

Illusory niches

Reflexes of the bygone

In the curse of survival

Ruthlessly ransacked

The tumult of degradation

To sanctify the means

Of anxiety of detonation

Short-sightedness of calculated

Far-reaching perspective

Of disorientation

Tamely cunningly on the ladder

Of incidentally jumped enclosure fences

BLOOD

There is no escape from here

Get it into your heads

And all the dough is spent

To have you by the short and curlies

always the same scheme

lies and later murders

where human bloods flows

money flows with it

some day kneeling over a ditch

you won’t ask why

‘cause you’ll know well

‘cause you’ve voted

MAN

Now we bow and scrape

We don’t exaggerate

Those who thump the global table

Smile condescendingly

Great extinction

Rebirth of identity

in a devastated garden

lost not regained

where concrete cracked

they glued it with plastic

in the crater of nothingness they stuck a banner

with a sign or nobody

we live in loneliness

in abhorrent extermination

it’s how Man was born

it’s how he lies down

strona nie używa cookies, nie szpieguje, nie śledzi
urządzenie: computer
kraj · miasto: US · Ashburn
przeglądarka: CCBot 2 · platforma:
licznik: 0 · online: 666
created and powered by:
00:00
00:00
zamknij